Krioablacja to metoda polegająca na zniszczeniu komórek nowotworowych poprzez ich zamrożenie. W przeciwieństwie do klasycznego leczenia operacyjnego nie wymaga rozległego zabiegu chirurgicznego ani znieczulenia ogólnego.
Procedura jest wykonywana w znieczuleniu miejscowym i przypomina przebiegiem biopsję, co znacznie ogranicza ból oraz stres u pacjentek. Lekarz wprowadza – pod kontrolą aparatu USG – bezpośrednio do guza specjalną igłę, której końcówka jest chłodzona ciekłym azotem. Wokół igły wytwarza się kula lodowa wywołująca precyzyjną martwicę tkanki nowotworowej, zarówno w przypadku zmian łagodnych, jak i złośliwych o średnicy do 2 centymetrów. Cały cykl mrożenia i rozmrażania trwa zaledwie kilkanaście minut, a pacjentki już po pół godzinie od zakończenia procedury mogą bezpiecznie wrócić do domu – wyjaśnia dr hab. Diana Hodorowicz-Zaniewska
Istotną zaletą tej techniki jest także bardzo dobry efekt estetyczny. Zniszczona podczas zabiegu tkanka ulega stopniowej, naturalnej resorpcji w ciągu kilku miesięcy, nie pozostawiając blizn chirurgicznych ani deformacji piersi.
Pierwsze zabiegi krioablacji przeprowadzili specjaliści Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie: dr hab. Diana Hodorowicz-Zaniewska, dr n. med. Katarzyna Wadowska-Jaszczyńska oraz dr n. med. Jarosław Jarczewski.
Wprowadzenie krioablacji wpisuje się w światowy trend deeskalacji leczenia onkologicznego, którego celem jest ograniczanie rozległości zabiegów przy zachowaniu ich skuteczności. Dzięki rozwojowi technik małoinwazyjnych coraz większa grupa pacjentów może korzystać z terapii mniej obciążających organizm, umożliwiających szybszy powrót do codziennej aktywności.
Obecnie krioablacja raka piersi nie jest jeszcze objęta finansowaniem ze środków publicznych i nie znajduje się w koszyku świadczeń gwarantowanych.