Antybiotyki. Używaj właściwie.


Alexander Fleming, odkrywca pierwszego antybiotyku i twórca podstaw farmakoterapii przeciwdrobnoustrojowej, tak zakończył swoje noblowskie przemówienie: "... Może nadejść taki czas, kiedy każdy będzie mógł kupić penicylinę. Istnieje niebezpieczeństwo, że próbując się leczyć niskimi dawkami leków, człowiek uczyni drobnoustroje opornymi. Oto hipotetyczna ilustracja: Pan X, skarżąc się na ból gardła, kupuje penicylinę, ale jej dawka jest za niska, aby zabić paciorkowce, ale jest jednocześnie wystarczająca, by nauczyć je, jak opierać się penicylinie. Następnie Pan X zaraża swoją żonę, która dostaje zapalenia płuc i jest leczona penicyliną, ale ponieważ paciorkowce od pana X są teraz oporne na penicylinę – leczenie nie udaje się. Pani X umiera. Kto jest przede wszystkim odpowiedzialny za śmierć pani X?… Jaki z tego morał? Jeśli używasz penicyliny, użyj jej właściwie."

 

Alexander Fleming

Fleming nie pomylił się ani na jotę, ale też nie był prorokiem tylko realistą, bowiem pierwszy przypadek oporności (nie paciorkowca, ale gronkowca Staphylococcus aureus) na penicylinę opisano już w roku 1942 roku. Czyli na trzy lata przed jego wystąpieniem przed Komitetem Noblowskim.

Zjawisko lekooporności również obecnie zadziwia szybkością. Jednym z najnowszych przykładów jest oporność na karbapenemy, które wprowadzono na rynek na początku lat 80. XX wieku, a już z końcem dekady opisano pierwsze pałeczki z rodziny Enterobacteriaceae wytwarzające karbapenemazy. Ale najbardziej spektakularne było pojawienie się – już w roku 2011 – oporności na ceftarolinę, antybiotyk, który na rynek wprowadzono zaledwie rok wcześniej.

Najważniejszymi elementami decydującymi o rozpowszechnieniu problemu lekooporności jest presja środowiska – antybiotykoterapia: wiele badań potwierdza istotny związek pomiędzy stopniem użycia antybiotyków a stopniem oporności obserwowanym u drobnoustrojów.

Dlatego tak ważne jest, aby antybiotyki przepisywane były w sposób odpowiedni. Co to oznacza? Otóż oznacza to tyle, że powinny być one przepisywane tylko wtedy, gdy jest to konieczne, że właściwy antybiotyk jest wybierany i przepisywany we właściwej dawce i że podawany jest pacjentowi przez odpowiedni czas. Niewłaściwe podanie dotyczy zastosowania „nie w tej chorobie, nie tego leku, nie tej dawki”. Przynajmniej jeden z tych błędów dotyczy połowy przypadków stosowania antybiotyków.

Jak korzystamy z antybiotyków w Polsce? Najkrótsza odpowiedź brzmi: bardzo chętnie. Europejskie badanie dotyczące ambulatoryjnego zużycia (konsumpcji) antybiotyków (w tym chemioterapeutyków) wskazuje, że pacjenci w Polsce wykupują ich najwięcej – wyższe zużycie jest tylko w 2 z 26 krajów europejskich, tj. w Grecji i we Włoszech. Tak wysoka konsumpcja antybiotyków nie jest związana ani z naszym położeniem geograficznym – Litwa, Austria czy Niemcy mają ją blisko o połowę niższą, czy niedawną przeszłością, bo żaden kraj byłego bloku wschodniego nie zużywa tyle antybiotyków w opiece ambulatoryjnej.

Polska jest też niestety jednym z krajów o najwyższej zachorowalności na zakażenia Clostridium difficile: przy średniej europejskiej na poziomie 0,8 przypadków na 10 tys. osobodni – w Polsce jest to 1.4 przypadek – zakażenia te, będące często efektem poantybiotykowej dysbiozy jelitowej, są uważane za biomarker poprawności w zakresie antybiotykoterapii. Bo aby obniżyć ryzyko zakażenia Clostridium difficile o 17%, należy obniżyć niewłaściwe stosowanie antybiotyków tylko o 10%!

A przecież antybiotyki to również inne efekty uboczne: są one najczęstszą polekową przyczyną zdarzeń niepożądanych u dzieci i najczęstszą polekową przyczyną wizyt w pediatrycznym SOR.

Nadzór nad stosowaniem antybiotyków bądź też ograniczeniem ich nadużywania może mieć też czysto ekonomiczny wymiar: co prawda antybiotyki stanowią tylko około 5% rocznych wydatków NFZ na leki, ale epidemia związana z zakażeniami drobnoustrojami wielkolekoopornymi to już znaczny wydatek: działania związane z wystąpieniem epidemii zakażeń powodowanych przez karbapenemooporną pałeczkę Klebsiella pneumoniae, która objęła w 2015 roku w Londynie pięć szpitali kosztowało około 1,1 miliona euro.

Co ważne, rozwój medycyny, np. wprowadzenie nowych antybiotyków, poznanie patomechanizmów zakażeń czy molekularnych mechanizmów powstawania i nabywania oporności na antybiotyki nie odwraca dramatycznego trendu narastania antybiotykoodporności. Dla jej ograniczenia najważniejsze znaczenie ma konsumpcja – użycie antybiotyków, a tutaj zasadniczą sprawą jest z jednej strony profilaktyka zakażeń, w tym swoista – szczepienia, a z drugiej – mikrobiologiczna diagnostyka zakażeń dla wdrażania leczenia celowanego.

 

dr hab. Jadwiga Wójkowska-Mach, Zakład Bakteriologii, Ekologii Drobnoustrojów i Parazytologii UJ CM, zastępca dyrektora Medycznego Centrum Kształcenia Podyplomowego UJ

 

Na podstawie: Wójkowska-Mach J., Racjonalne stosowanie antybiotyków a antybiotykooporność, Gazeta Lekarska, wrzesień 2018 (18)

 




POLECAMY RÓWNIEŻ